Książka o jedzeniu, którą musisz mieć w swojej biblioteczce

Są książki, które możesz mieć w swojej biblioteczce. Są książki, które powinieneś mieć. Ale są też książki, które musisz mieć. I właśnie do tej ostatniej kategorii zalicza się według mnie wakacyjna nowość z serii „Look inside” – książka „What happens when you eat”.

Zacznę od tego, że seria „Look inside” to jedna z moich ulubionych serii dla przedszkolaków i uczniów pierwszych klas szkół podstawowych, którzy nie są dwujęzyczni. Książki z tej serii, jak sama nazwa wskazuje, pozwalają nam zajrzeć w głąb czegoś i uczą poprzez zabawę — któż z nas nie jest ciekaw co się kryje pod okienkami? Ja jestem i to bardzo, ale to pewnie też jest związane z tym, że mam w sobie wciąż tę cząstkę małego dziecka 🙂 A otwieranie okienek to nie tylko trening dla naszych palców, ale też możliwość zaangażowania w proces czytania jeszcze jednego zmysłu, nie tylko wzroku czy słuchu, jeśli akurat czytają nam inne osoby na głos — a im więcej zmysłów jest w coś zaangażowanych tym większe prawdopodobieństwo, że dana informacja zostanie przez nas zapamiętana. Dlatego np. niektórzy podczas nauki chodzą. Ja ucząc się do matury bardzo często spacerowałam po pokoju, ale to już inna historia 🙂

Książka w bardzo łatwy sposób przedstawia nam co dzieje się z jedzeniem od momentu włożenia go do ust. Dzięki niej dowiadujemy się też o różnych składnikach pokarmowych i ich roli w naszym organizmie, o bakteriach w przewodzie pokarmowym, a także o tym, po co w ogóle nam jedzenie.

Ta książka jest szczególnie ważna dla mnie, ponieważ od zawsze interesowałam się tematem jedzenia i zdrowia. Lubię gotować, piec, kuchnia to dla mnie serce domu. Pamiętam, że jako mała dziewczynka marzyłam o takim domu, gdzie będzie pachniało ciastem, a piwniczka będzie pełna przetworów na zimę, koniecznie w fikuśnych słoiczkach przewiązanych kokardkami :). Minęło już ze dwadzieścia lat od tamtego czasu, u mnie w domu królują wypieki pełnoziarniste i bezcukrowe, a półki uginają się od przetworów (głównie od babć). Ostatnio przez przypadek w moje ręce wpadł wstępny plan jadłospisu jednej ze szkół podstawowych w Polsce.  Byłam przerażona tym, co tam zobaczyłam. Duża ilość białego cukru (biszkopty, serki Danio), brak warzyw i zdrowych źródeł tłuszczu — panie z kuchni, nie znały podstawowych zasad zdrowego żywienia, dlatego uważam, że taka wiedza powinna być przekazywana od najmłodszych lat, a ta książka jest doskonałym wstępem do rozmowy na temat zdrowia.

Naszą podróż zaczynamy od zapoznania się z układem pokarmowym i drogą jaką pokonuje jedzenie. Nie wiem, czy wiecie, ale podróż od ust do żołądka zajmuje tylko około 7 sekund. Na tych dwóch stronach dowiemy się m.in. o tym dlaczego nie czujemy smaku, kiedy jesteśmy przeziębieni oraz dlaczego się ślinimy na widok niektórych pokarmów. Bardzo podoba mi się określenie żołądka jako „stretchy bag” a treści żołądkowej jako „messy soup” – dużo lepiej to brzmi niż w języku polskim 😉

Kolejna strona mówi nam o tym czym jest cukier i odpowiada na pytanie, czy na pewno go potrzebujemy, a także co się dzieje jeśli zjemy go za dużo. To bardzo ważne żeby dzieci wiedziały, że cukier to nie tylko biała substancja słodząca herbatę, ale również słodki ziemniak czy porcja keczupu do wieczornej parówki.

Na kolejnej stronie na warsztat bierzemy kolejny składnik naszego pokarmu — tłuszcz. Dowiemy się jakie są dobre źródła tłuszczy i że aż 2/3 naszego mózgu składa się właśnie z nich. Podoba mi się też sposób wytłumaczenia dzieciom jak działają tłuszcze w kontekście np. witamin rozpuszczalnych w nich — zerknijcie na to zdjęcie 🙂

Po cukrze i tłuszczach przyszedł czas na białko. To ono stanowi główny budulec w naszym organizmie.

Witaminy i minerały zostały przedstawione jako superbohaterowie — bardzo przemawia do mnie ta bajkowa koncepcja. Jest witamina K, która pomaga w gojeniu się ran i witamina E, która pomaga walczyć z bakteriami, a także przedstawione są ich źródła. Zwrócona jest uwaga na to, że witaminy nie są gromadzone w naszym organizmie i że musimy spożywać je każdego dnia

Bardzo ciekawe są strony opisujące rolę bakterii. Tutaj dowiemy się, dlaczego czasem nasze ciało nie przyjmuje jakiegoś pokarmu oraz czym są alergie pokarmowe, tak powszechne w dzisiejszych czasach. I dochodzimy do ulubionej części mojego synka, a więc do … kupki i bączków 🙂

Na samym końcu jest kilka pytań i odpowiedzi — brawa dla autorów książki za informacje o osobach, które są weganami, a także o wyjaśnienie co się dzieje, gdy jemy za dużo, a co, gdy wręcz przeciwnie, jemy za mało.

Ostatnia strona to piramida żywienia. Co do niej jest teraz bardzo dużo kontrowersji, ale ja jestem zwolenniczką tego tradycyjnego modelu. Bardzo podoba mi się, że uwzględnione zostały w niej alternatywny, takie jak mleko sojowe czy tofu, a słone i słodkie przekąski są na samej górze określone jako „treats” czyli te, które powinniśmy jeść najrzadziej.

Mam nadzieję, że ta książka pomoże Waszym dzieciom zrozumieć temat jedzenia, a po jej przeczytaniu maluchy chętniej będą sięgały po warzywa, a nie po np. słone orzeszki.

Książkę możecie zakupić poprzez mój książkowy fanpage lub mailowo. Powołajcie się na ten wpis, a będziecie mogli skorzystać z dodatkowej zniżki.

Zapisz się na mój książkowy newsletter i odbierz
kupon na darmową dostawę kurierem.

Każdy z nas jest inny, dlatego nie chciałabym zaśmiecać Twojej skrzynki mailowej informacjami, na które nie masz ochoty.

Zaznacz proszę, jakie tematy Cię interesują.

Pozostańmy w kontakcie!

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o